Welcome to

Mara

Home / Recenzje

Recenzje

 <iframe width=”740″ height=”400″ src=”https://www.youtube.com/embed/hokNp2C5X60?ecver=1″ frameborder=”0″ allow=”autoplay; encrypted-media” allowfullscreen></iframe>
Kwiecień, jak co roku, rozpoczyna mocny wysyp wiosennych nowości muzycznych. Z ogromu pozycji należy zwrócić uwagę na debiutujących pełnym materiałem blackened/death metalowców z Soulless. Płyta An Offering From TheAbsolute ukaże się już za parę dni via Mara Production i nie wątpię, że stworzy w polskim metalowym światku nie lada zamieszanie.

Nazwanie Soulless debiutantami jest jednak sporym nadużyciem. Wcześniej mogliście mieć z nimi styczność, gdy grali jako Soulless Carnage. Pod tą nazwą w 2014 roku wypuścili epkę, zatytułowanąFrom The Remains To Heaven. Nie wątpię, że zebrało im się wtedy za stylistykę, w której się obracali. Muzyka i image bez dwóch zdań ustawiła ich jako kopię Hate, a przejawy oryginalności zostały przytłumione przez całokształt. Minęły cztery lata i z przyjemnością opowiem Wam o nowej płycie „odchudzonego” Soulless Carnage na kilka chwil przed wydaniem albumu.

Od An Offering From The Absolute na odległość bije profesjonalizmem. Od muzyki, przez produkcję, okładkę, a na sesji zdjęciowej kończąc, mamy do czynienia z dopracowanym produktem. Za cover płyty odpowiedzialny jest coraz bardziej rozpoznawalny Michał ‚Xaay’ Loranc , który jak zwykle stanął na wysokości zadania. Logo z kolei stworzył Christopher Horst, który w przeszłości był odpowiedzialny na przykład za logotyp technicznych masakratorów z Archspire. Za brzmieniem stoi sam Arkadiusz „Malta” Malczewski i Sound Division Studio. Oprócz skrócenia nazwy w Soulless, zespół poczynił też inne zmiany. Za bębnami stoi (siedzi) teraz Mike Thorn znany ze Sphere, aczkolwiek nie uczestniczący jeszcze w nagraniach.

Sama muzyka to mieszanka black i death metalu ze sporą ilością klawiszy, które pomimo sporego wkładu w kompozycje ostatecznie nie dominują nad innymi instrumentami. Nadal nie da się uciec od skojarzeń z Hate. Ku mojej uciesze wpływy te słychać najbardziej w rwanych i rytmicznych partiach, które Adam z resztą ekipy eksplorował za czasów Anaclasis. W Soulless słychać takie rozwiązanie między innymi w Mother Night, Extinguish The Sun. Do ogólnych skojarzeń dodałbym jeszcze dwie nazwy, mianowicie Behemoth i Lost Soul. Tak więc wychodzi na to, że mamy do czynienia z zakorzenionym w polskich klimatach metalem, który czerpie mocno z czołówki naszej sceny.

Przyznam szczerze, że mój pierwszy kontakt z tym albumem nie może być nazwany entuzjastycznym. W głowie pojawiły się porównania, które mogły go zdyskwalifikować i zblokować głębsze poznanie muzyki. Na szczęście zobligowany byłem już do napisania jego recenzji, a co za tym idzie, do uczciwego zapoznania się z nim. Na szczęście, bo po trzecim przesłuchaniu najnormalniej w świecie utwory okazały się dobre, a po kolejnych dwóch bardzo dobre. Odstawienie porównań nastąpiło samoistnie.

Takie strzały, jak Fire Walk With Me czy Fade Out of Us po prostu muszą się wgryźć w mózg słuchacza. Miłym akcentem jest także pełniący rolę zamykacza cover Septic Flesh Anubis.

Wniosek płynie z tego taki, iż An Offering From The Absolute wymaga głębszego poznania. Kompozycje są naprawdę złożone i ocena po jednym słuchaniu jest krzywdząca. Dajcie się ponieść riffom, gęstym zagrywkom perkusyjnym, melodyjnym solówkom i atmosferycznym cieniom klawiszy (czasem wyczuwam w nich Dimmu Borgir z okresu Puritanical…). Płyta jest solidna, a marka Soulless pewna i godna polecenia.

piątek, 14 lipca 2017

Neolith- Igne Natura Renovabitur Integra (Dogma Records 1998/ Mara Production 2017)

Jedna z prawdziwych pereł naszej metalowej sceny. Arcydzieło w każdym możliwym wymiarze, co tu dużo mówić, w moim mniemaniu przykład płyty idealnej. Neolith na swoim debiucie zawarł takie bogactwo wpływów i kompozycji, że aż czasem zapiera dech, a ciary są przy każdym kolejnym kawałku. Słychać tu stary Amorphis, stare Therion, jakieś pierwiastki Black Metalowe spod znaku wczesnego Limbonic Art czy Emperor, a nawet klasykę pokroju Samael, czy pierwszych płyt Paradise Lost. Wszystko to siedzi na solidnej death metalowej bazie. Gitary wycinają niemiłosierne riffy, żeby za moment wypluwać znakomite, nośne solówki. Po prostu dzieje się! Dodatkowo melodyjne pierwiastki reprezentowane tu przez klawisze i okazyjny flet czynią „Igne Natura Renovabitur Integra” dziełem bardzo oryginalnym na naszej ówczesnej scenie (poza mocnym, złowieszczym głosem Leviego dodającego tu sporo konkretnego ognia, mamy tu też okazję usłyszeć namiastkę żeńskich wokali). Nudzić się tu nie sposób, i mimo, iż jest to stosunkowo długi materiał to nigdzie nie znajdzie się dłużyzn, nie poczuje się ani chwili nudy, te dźwięki się samoczynnie chłonie. Wybaczcie, ale chyba nigdy nie przestanę być pod wrażeniem tej płyty.

Debiut Neolith przez długi czas nie był dostępny w sprzedaży, pierwsze wydanie dawno się rozeszło i ten długi czas spowodować mógł, że sporo osób zapomniało o tym albumie, a jeszcze więcej najzwyczajniej nie miało szansy się z nim zapoznać. Dzięki Mara Productions debiut „Igne Natura Renovabitur Integra” znów jest dostępny i wreszcie, ponownie można się w niego zaopatrzyć i czerpać istną, piekielną przyjemność ze słuchania tego genialnego kawałka metalowej sztuki. Jak widać i w kwestii wizualnej wydawca staną na wysokości zadania i zafundował nabywcom drobny wgląd w memorabilia związane z tamtym okresem działalności zespołu. Polecać nie będę, bo to byłby wstyd polecać dzieło, które absolutnie broni się samo, które od tylu lat dumnie siedzi na swoim własnym tronie.

awakeninginthedark.pl

>> <<

EnglishPolski